Okazuje się, że przywódca kiboli Legii, zwany „Staruchem”, objęty zakazem stadionowym, mógł kupić bilet na finał dzięki pisemnej rekomendacji, jaką do PZPN wystosowali stołeczni policjanci. W tej sprawie zapowiedziano wewnętrzne śledztwo, ale i bez niego pachnie układem: bilet za gwarancję spokoju. Trudno o bardziej wymowny przykład bezradności policji.
Autor: Marcin Piątek, polityka.pl, Kibole i bezpieczeństwo podczas Euro 2012, 4 maja 2011